piątek, 29 maja 2015

RECENZJA: Lakier do paznokci BELL HYPOALLERGENIC Long Lasting Nail Enamel + Turbo Dry Top Coat MISS SPORTY

Cześć Kochani! 


Na początek chciałam przeprosić, że posty pojawiają się nieco rzadziej niż miało to miejsce jakiś czas temu. Niestety brakuje mi trochę czasu, a nie chcę dodawać wpisów pisanych na szybko, przez co mogłyby być niekompletne. W dodatku ostatnio zepsuł mi się laptop, więc tym bardziej mam utrudnioną aktualizację bloga. Mimo to postaram się, aby posty pojawiały się regularnie! 
Dzisiaj chciałam zaprezentować Wam moje nowe mani, a przy okazji recenzję lakieru, którym je wykonałam. Jest po mój pierwszy nabytek z serii Bell Hypoallergenic. 


***

Lakier zakupiłam w ślicznym, wiosennym, cukierkowym odcieniu różu. Jest to numer 13. W sprzedaży dostępnych jest mnóstwo kolorów, ciężko było mi się zdecydować na jeden.


Produkt aplikuje się bardzo wygodnie. Pędzelek ma odpowiednią wielkość, nie jest za cienki ani za gruby. Pozwala na precyzyjne nałożenie lakieru na paznokcie, bez wyjeżdżania poza ich płytkę. 

Jeśli chodzi o krycie, to mogłoby być troszkę lepsze. Dla kobiet malujących pazurki jedynie jedną warstwą, efekt nie będzie zadowalający. Po dwóch warstwach jest znacznie lepiej. 

Cena lakieru to ok. 11zł. Dostępny jest w Rossmannie.

Niestety nie poruszę tutaj kwestii wysychania lakieru, ponieważ zastosowałam go razem z Top Coatem z Miss Sporty - Turbo Dry Top Coat. Dzięki niemu lakier faktycznie wysycha błyskawicznie. Ponadto zapewnia paznokciom piękny połysk, a całe mani utrzymuje się na paznokciach aż tydzień. Konsystencja jak i pędzelek są idealne. Jedyną wadą jest to, że na niektórych lakierach (głównie jasnych) może pozostawiać delikatny, niebieskawy odcień. Mimo to jestem bardzo zadowolona z tego produktu, polecam. Top Coat możecie zakupić m.in. w Rossmannie za ok. 10zł. 




~Podsumowanie~


Jestem zadowolona z lakieru Bell Hypoallergenic w kolorze numer 13. Efekt na paznokciach naprawdę mi się podoba, a pędzelek ułatwia aplikację. Krycie mogłoby być lepsze. Przy dodatkowym zastosowaniu Top Coatu, lakier wysycha bardzo szybko. 


Zalety: 
- odcień 
- aplikacja 
- cena 
- dostępny w wielu, pięknych odcieniach


Wady: 
- krycie 


Ogólna ocena: 
4+/5 



A jak Wam podoba się kolor tego lakieru? Miałyście już coś z tej serii produktów Bell? 





Pozdrawiam, 
Charlotte


wtorek, 19 maja 2015

RECENZJA: Dwa peelingi do twarzy - BIELENDA VS LIRENE. Który sprawdził się lepiej?

Hej! 


Od peelingu oczekuję przede wszystkim złuszczenia martwego naskórka i uzyskanie dzięki temu twarzy świeżej i gładkiej w dotyku. Tym razem postanowiłam wypróbować dwa peelingi: jeden bardzo popularnej firmy Bielenda (pokazywałam Wam go w haulu TUTAJ) i jeden - także znanej - marki Lirene. Jak myślicie, który okazał się lepszy? 




~Bielenda~




Ten peeling zakupiłam jako pierwszy, więc jako pierwszego też go omówię. Co nakłoniło mnie do zakupu właśnie niego? Przede wszystkim dużo pozytywnych opinii na blogach i forach na temat tej firmy. Poza tym podobało mi się to, że jest dostępny w formie próbki, dzięki czemu najpierw mogłam przetestować produkt, a dopiero później decydować się na zakup większego opakowania.

Słowa producenta: Zamieściłam je na zdjęciu poniżej, jednak napiszę jeszcze tutaj krótkie streszczenie: Enzymatyczny peeling dotleniający do cery delikatnej, również wrażliwej. Aktywny peeling o żelowej konsystencji niezwykle delikatnie, ale równocześnie wyjątkowo skutecznie złuszcza martwe komórki naskórka, wygładza i uelastycznia skórę. Dzięki zawartości cenionych składników aktywnych używanych w profesjonalnych zabiegach gabinetowych: KOMPLEKS AKTYWNIE DOTLENIAJĄCY na bazie Koenzymu Q10 i Alg Koralowych oraz KWAS LAKTOBINOWY, spektakularne rezultaty widoczne są natychmiast, już po jednym zastosowaniu. 



Stosowanie: 1-2 razy w tygodniu peeling nałożyć na oczyszczoną skórę twarzy omijając okolice oczu. Zostawić na 5 do 10 minut, następnie zmyć ciepłą wodą. Przeznaczony dla osób w każdym wieku. 

Opakowanie: Typowe dla próbek różnych kosmetyków, wystarcza na 2 zastosowania. 

Konsystencja i kolor: Konsystencja jest dosyć wodnista. Moim zdaniem peeling powinien być gęściejszy. Barwę posiada przezroczystą. 



Zapach: Bardzo ładny, słodkawy, przypominający zapach perfum.

Skład: Zamieszczam na zdjęciu poniżej. 



Aplikacja i efekty: Produkt przyjemnie rozprowadza się na twarzy, nie pozostawia żadnych grudek. I niestety na tym kończą się zalety tego peelingu.. Nie zauważyłam żadnych efektów - ani pozytywnych, ani (na szczęście) negatywnych. Kosmetyk ten nigdy nie nazwałabym peelingiem, ponieważ w ogóle nie złuszcza martwego naskórka, nie posiada ziarenek, które za to opowiadają. Prędzej przypomina żel do mycia twarzy lub zwykły krem niż peeling. Wiedziałam, że będzie to delikatny kosmetyk, ale nie sądziłam, że aż tak. Producent zapewniał nas, że po zastosowaniu peelingu nasza skóra będzie gładka i aksamitna, a nic takiego nie miało miejsca. Byłam zaskoczona i rozczarowana. 

Cena: Ok. 2,5zł (w Rossmannie).


                              


Podsumowując zawiodłam się na tym produkcie i na firmie Bielenda. Spodziewałam się chociaż wygładzenia twarzy, a tymczasem nie uzyskałam żadnego z wielu obiecywanych przez producenta efektów. Cieszę się, że zakupiłam jedynie próbkę tego kosmetyku, a nie straciłam na niego więcej pieniędzy. Zdecydowanie nie polecam. 

Zalety:
- zapach 
- można zakupić próbkę produktu 
- przyjemny w aplikacji 

Wady:
- brak jakichkolwiek efektów 
- konsystencja mogłaby być gęstsza 

Ogólna ocena: 
2/5


~Lirene~




Po nieudanym zakupie peelingu z Bielendy, musiałam się zdecydować na jakiś inny tego rodzaju produkt. Wybór padł na markę Lirene. Co nakłoniło mnie do jego zakupu? Głównie duży napis widniejący na opakowaniu: peeling gruboziarnisty. Skoro poprzedni w ogóle nie posiadał ziarenek to może w tym przypadku będzie zupełnie inaczej? Szczerze przyznaję, że moją uwagę przykuło także jego śliczne, fioletowe opakowanie. 

Słowa producenta: Ponownie zamieszczam zdjęcie poniżej. Ale krótko streszczając całą "lekturę": To właściwy kosmetyk dla Ciebie jeśli masz cerę tłustą, normalną lub mieszaną. Peeling wygładza skórę i przywraca jej świeży wygląd. Wzbogacony o wyciąg z czarnej borówki i owoców tamaryndy oczyszcza pory oraz normalizuje wydzielane sebum. 



Stosowanie: Dwa razy w tygodniu nanieś peeling na skórę, omijając okolice oczu i delikatnie masuj przez 2-3min. Zmyj ciepłą wodą i po zastosowaniu toniku nałóż krem Lirene dopasowany do potrzeb Twojej skóry. ; W moim przypadku jest troszkę inaczej: stosuję peeling 4 razy w tygodniu i nie używam żadnego kremu z Lirene. 

Opakowanie: Jak wcześniej wspomniałam, między innymi właśnie ono miało wpływ na moją decyzję o zakupie tego kosmetyku. Prezentuje się bardzo ładnie, wiosennie, odcień fioletu przypadł mi do gustu. Znajduje się w nim 75ml produktu.

Konsystencja i kolor: Konsystencja jest dużo bardziej gęsta niż w przypadku peelingu z Bielendy, co jest zdecydowanie plusem produktu. Kolor delikatnie wpada w jasny fiolet. Widoczne są również niebieskawe ziarenka. 



Zapach: Śliczny, bardzo delikatny, podobny do wielu kremów. 

Skład: Na zdjęciu poniżej. Jest dosyć długi, więc domyślam się, że nie należy do najlepszych. 



Aplikacja i efekty: Aplikacja przebiega pozytywnie. Przy wcieraniu peelingu w skórę twarzy ziarenka są wyraźnie wyczuwalne, wręcz czuć jak doskonale radzą sobie ze zdzieraniem martwego naskórka. Podczas aplikacji towarzyszy nam delikatna woń produktu, przyjemna dla nosa. Efekty jak najbardziej mnie zadowalają. Skóra jest ładnie wygładzona, aksamitna w dotyku, oczyszczona. Nie pojawiają się żadne zaczerwienienia bądź inne podrażnienia. Jestem zadowolona z działania tego kosmetyku. 

Cena: Ok. 15zł (w Rossmannie). 


                              


Podsumowując peeling marki Lirene zaskoczył mnie nad wyraz pozytywnie. Początkowo byłam pewna, że to właśnie ten z Bielendy będzie godny ponownego zakupu, lecz jak widać myliłam się. Peeling doskonale spełnia swoje funkcje i nie podrażnia skóry. Ponadto ma ładne opakowanie i piękny zapach. Skład z pewnością nie jest dobry, lecz nie uczula mojej skóry, dlatego nie zrezygnuję z dalszego stosowania kosmetyku. 

Zalety: 
- efekt aksamitnej i gładkiej skóry
- opakowanie
- zapach 
- grube ziarenka
- konsystencja 
- aplikacja 
- cena
- nie podrażnia skóry 

Wady:
- skład 

Ogólna ocena:
5-/5




Miałyście któryś z tych peelingów? Które peelingi są Waszymi ulubieńcami? 



Pozdrawiam,
Charlotte

piątek, 15 maja 2015

RECENZJA: Dwa produkty marki MISSLYN - pisak do brwi i paletka cieni do powiek z trzema odcieniami

Witam serdecznie! 


Dzisiaj chciałam Wam pokazać kosmetyki, które są dla mnie kompletną nowością, ponieważ jeszcze nigdy nie miałam okazji używać produktów tej firmy. Wiedziałam o jej istnieniu, owszem, ale dopiero teraz postanowiłam coś przetestować. W swoim zakupie postawiłam na pisak do brwi oraz cienie. Jeżeli jesteście ciekawi jakie są moje wrażenia, to zapraszam do krótkiej lektury. 



~Pisak do brwi~




Koniecznie potrzebowałam nowego produktu do podkreślania brwi. Odrzucam wszelkie kredki, moim zdaniem są dosyć niewygodne w aplikacji. Zawsze stawiam na cienie i pisaki, które jakby nie było ciężko dostać, a tym bardziej w odpowiednim kolorze. Ten przykuł moją uwagę i zakupiłam go w najjaśniejszym odcieniu, czyli 01 Blond. Jak sama nazwa wskazuje - wersja dla blondynek. Dostępny jest również w dwóch innych kolorach, przeznaczonych dla kobiet z brązowymi i czarnymi włosami. 

Jeśli chodzi o opakowanie to nie różni się ono niczym od innych pisaków. Jest zwyczajne, brązowe, z białymi napisami, poręczne. 

Kolor jest jak najbardziej idealny. Wygląda naturalnie. Produkt stosuję dodatkowo jeszcze z cieniem do brwi z Golden Rose i razem tworzą świetne połączenie. 



Pędzelek jest wąski i usztywniony, dzięki czemu wygodnie aplikuje się kosmetyk. Nie maluje grubo, tworzy raczej cienkie linie, przez co możemy sami decydować o tym, jaki kształt brwi chcemy uzyskać. Ponadto doskonale można wykonać cieniutką końcówkę brwi. 



Produkt nie jest wodoodporny, ale jest BARDZO trwały. Gdy dokładnie wyschnie to ciężko go zmazać (jest to pisak, więc jak łatwo się domyślić - przy aplikacji czuć, że jest delikatnie mokry, ale wysycha szybko, więc nie jest to żadną wadą). Nasze brwi są pięknie podkreślone przez cały dzień. 

Jedyne co mi nie pasuje to to, że pisak na pewno szybko się wykończy. Niestety jest to wadą takich produktów. 

Cena kosmetyku wynosi ok. 32zł, więc nie należy do najniższych. 


                              


Podsumowując jestem bardzo zadowolona z tego produktu. Podoba mi się jego odcień, jest wygodny w aplikacji i trwały. Niestety domyślam się, że pisak szybko się skończy, jak to zazwyczaj bywa przy produktach w takiej postaci. 

Zalety: 
- kolor (który jest dostępny także dla szatynek i brunetek) 
- naturalny wygląd
- wygodna aplikacja 
- aplikator 
- trwałość 
- szybkie wysychanie 

Wady: 
- cena
- prawdopodobnie szybko się skończy 
- dostępność

Ogólna ocena: 
4+/5 


~Cienie do powiek~




Jak widzicie paletka zawiera neutralne kolory, wpadające delikatnie w róż i brąz z malutkimi drobinkami (numer 14). Miałam naprawdę OGROMNY PROBLEM z wyborem, ponieważ jest dostępnych dużo wersji tych mini-paletek i każda zawiera przepiękne odcienie (począwszy od neutralnych kolorów jak te, a skończywszy na ślicznych błękitach, zieleniach czy też fioletach). Także wybór był trudny. 

Zacznijmy od opakowania. Jest ono malutkie, prostokątne, przezroczyste, co daje nam możliwość obejrzenia kolorów cieni bez jego wcześniejszego otwarcia. Ja posiadam wersję z trzema kolorami, ale w sprzedaży są również paletki z dwoma. Dołączony jest aplikator, ale jak zapewne się domyślacie  - nie jest wygodny w aplikacji, więc lepiej używać swoich pędzli. Paletka jest małych rozmiarów, więc zmieści się do każdej kosmetyczki lub bezpośrednio do torebki.



Aplikacja cieni jest bardzo wygodna, ale osoby, które nie mają zbyt dużego doświadczenia w robieniu makijażu mogą narzekać na ich osypywanie się. W moim przypadku nic takiego nie miało miejsca, za co duży plus. Najbardziej cieszy mnie fakt, że cienie są mocno napigmentowane. Już bez bazy ich kolor jest intensywny, a przy jej zastosowaniu zachwyca jeszcze bardziej. 



Cienie bardzo dobrze komponują się ze sobą, co w efekcie daje przepiękny makijaż. Oko jest rozświetlone i przyciąga uwagę. Podoba mi się to, że możemy nimi wykonać delikatniejszy makijaż na co dzień, a także smoky eyes. Całość wygląda naprawdę przepięknie. Cienie są trwałe, makijaż wytrzymuje na naszych oczach cały wieczór czy też dzień (oczywiście przy wcześniejszym zastosowaniu bazy). 

Cena paletki to ok. 30zł.


                              


Podsumowując cienie mnie zachwyciły! Kolory są przepięknie i tworzą idealny, rozświetlony makijaż. Ponadto cienie są dobrze napigmentowane i trwałe. Na pewno zakupię więcej paletek z tej serii. 

Zalety: 
- dostępność wielu wersji paletki 
- przepiękne kolory 
- nie osypują się 
- komponują się ze sobą
- opakowanie 
- cena

Wady:
- dostępność

Ogólna ocena: 
5/5



Mieliście jakieś produkty z firmy Misslyn? Czym najbardziej lubicie podkreślać Wasze brwi i jakie pisaki polecacie? 



Pozdrawiam,
Charlotte



wtorek, 12 maja 2015

RECENZJA: Nawilżający krem-żel NIVEA MAKE-UP STARTER

Hej Kochani! 


W ten piękny, słoneczny dzień przychodzę do Was z postem dotyczącym pielęgnacji ciała. Będzie to kremik popularnej marki, długo funkcjonującej na naszym rynku - Nivea.



***

Krem zakupiłam jakiś czas temu, ponieważ moja skóra zaczęła się wysuszać (głównie w okolicach nosa). Ze względu na to, że mam dopiero 18 lat, to troszkę ciężko było mi znaleźć produkt adekwatny do mojego wieku. W końcu zdecydowałam się na krem Nivea Make-Up Starter. Jest przeznaczony dla osób w wieku mniej więcej 18-50 lat, mających cerę normalną i mieszaną. 

Krem zapakowany jest w kartonowe pudełeczko o kwadratowym kształcie. Barwy jakie na nim widnieją są standardowe dla produktów Nivea, czyli biel, błękit i granat. Zawarto na nim kilka słów od producenta, a także sposób użycia, skład i informację, iż produkt jest przebadany dermatologicznie. 




Słowa producenta



Sposób użycia 



Jeśli chodzi o skład, to przyznam szczerze, że nie znam się na tym zbyt dobrze. Na pewno nie należy do najlepszych, ale po kremie za niską cenę i z niskiej półki nie powinno się spodziewać fajerwerków. 



Po otwarciu tekturowego pudełeczka, wreszcie dostrzegamy nasz krem-żel, który znajduje się w szklanym słoiczku z niebieską zakrętką. Jest dosyć ciężkie, ale poręczne i niewielkich rozmiarów. Znajduje się w nim 50ml produktu. 
Po odkręceniu zakrętki możemy dostrzec, że krem jest sterylnie zabezpieczony, dzięki chroniącej go folii. Nie jest to żadna nowość wśród tego typu kosmetyków, ale warto o tym wspomnieć. 



Konsystencja kosmetyku na pierwszy rzut oka jest gęsta, lecz podczas nakładania go robi się bardziej wodnista. Ułatwia to jego aplikację i wchłanianie. Posiada biało-przezroczysty kolor i przecudowny zapach! 




Krem stosuję codziennie rano, po umyciu twarzy, chwilę przed zrobieniem makijażu. Zdarza się też, że użyję go na noc, po umyciu. Od kiedy go stosuję nie zauważyłam, aby stan mojej skóry się pogorszył, wręcz przeciwnie - skóra jest nawilżona, nawet w okolicach nosa w ogóle się nie wysusza. Takie właśnie jest główne zadanie tego produktu - nawilżenie i w tej kwestii kremik spisuje się świetnie. 

Tak jak zapewnia nas producent - produkt wchłania się w błyskawicznym tempie. Nie pozostawia twarzy tłustej. Idealnie przygotowuje naszą cerę do zrobienia makijażu. Jego aplikacja jest bardzo prosta. Dzięki swojej konsystencji dobrze się rozprowadza. Wystarczy jego niewielka ilość, aby wysmarować całą twarz, co świadczy o tym, że jest wydajny. Warto również dodać, że po jego zastosowaniu skóra pachnie pięknie. 

Krem kosztował ok. 20zł.


~Podsumowanie~


Jestem zadowolona z tego kosmetyku. Dobrze spełnia swoją rolę - nawilża skórę. Podoba mi się także to, że bardzo szybko się wchłania, pozostawiając na twarzy piękny zapach. Stosuję go dłuższy czas, a nie zaszkodził mojej cerze, więc uważam go za dobry produkt, mimo iż może nie ma świetnego składu.
Nie wiem jak spisałby się u osób z cerą, która ma już większe wymagania, lecz mnie zdecydowanie służy, a nie szkodzi. 

Zalety: 
- wydajność
- zapach
- opakowanie 
- nawilżenie 
- szybkie wchłanianie 
- zgodność słów producenta z rzeczywistością 
- nie podrażnia skóry
- cena 

Wady: 
- skład 

Ogólna ocena: 
4/5 




Jakie Wy stosujecie kremy przed zrobieniem makijażu? Lubicie firmę Nivea? 



Pozdrawiam,
Charlotte



piątek, 8 maja 2015

RECENZJA: Pomadki GOLDEN ROSE Velvet Matte Lipstick

Cześć! 


Ostatnio brakowało mi troszkę czasu na napisanie nowej recenzji czy jakiegokolwiek innego wpisu. Na szczęście wreszcie się udało! Chciałam również bardzo podziękować za 55 obserwujących i ponad 3500 wyświetleń mojego bloga. Jesteście super! <3 

Dzisiaj recenzja będzie dotyczyć dość słynnych, świetnych pomadek marki Golden Rose. Mowa oczywiście o Velvet Matte Lipstick. Po raz pierwszy zobaczyłam je na blogu u Łukasza, gdzie cieszyły się pozytywną opinią. Później poleciła mi je moja koleżanka, która zakupiła jedną z nich. No i wreszcie ja! 



***

Dostępnych jest 20 odcieni pomadek, począwszy od soczystej czerwieni, a skończywszy na nieco przygaszonych kolorach, wpadających w nude. Miałam ogromny problem z wyborem, ponieważ podobał mi się dosłownie każdy kolorek. W końcu zdecydowałam się na trzy: 02, 10 oraz 26.

Numer 02 to pomadka wpadają w kolor pomiędzy różem, a przygaszonym fioletem. Super wygląda do jasnych i różowych ubrań. Ładnie podkreśla biel zębów. 

Numer 10 to neutralny kolor, wpadający w zdrowy, przygaszony róż. Nie jest krzykliwy, lecz bardzo delikatny. Nadaje ustom naturalny odcień, ładnie podkreślając ich kształt. Według mnie to odcień idealny zarówno na dzień jak i na wieczór. 

Numer 26 to odcień koralowy, wpadający delikatnie w róż i delikatnie w pomarańcz. Świetnie nadaje się na lato i ciepłą wiosnę. 





Opakowanie nie różni się w sumie niczym od innych szminek. Jest ciemno-bordowe, posiada złote napisy. 



Ze względu na to, że są to pomadki matowe, bałam się, że będą niemiłosiernie podkreślać suche skórki. Byłam bardzo mile zaskoczona, kiedy nic takiego nie miało miejsca. Po zaaplikowaniu kosmetyku, usta pozostają gładkie, muśnięte cudownym kolorem. 

Jestem również zadowolona z trwałości pomadek. Utrzymują się na moich ustach do 3 godzin. Moim zdaniem to dobry wynik. Zaletą jest również to, że szminka schodzi z ust równomiernie, dzięki czemu nie pozostawia żadnych plam na ustach czy innych, niezbyt pozytywnych efektów. 

Pomadki Velvet Matte Lipstick są bardzo dobrze napigmentowane. Wystarczy raz przejechać nimi po ustach, aby uzyskać świetny efekt i wyrazisty kolor. Konsystencja pomadek jest kremowa, ułatwiająca ich aplikację, a także wpływająca na ich trwałość i pigment. 

Aplikacja przebiega mi bez żadnych trudności, ale uważam, że pomadki są trochę za mocno skrojone. Jednak nie jest to jakaś duża wada. Końcowy efekt jest super, usta cieszą się pięknym kolorem. 




Poniżej pokazuję jak pomadki prezentują się na ustach.

Numer 02.

Numer 10. 

Numer 26. 

Cena pomadek jest atrakcyjna, ponieważ kosztują one jedynie ok. 11zł. Są absolutnie warte tej ceny. 


~Podsumowanie~


Pomadki Velver Matte Lipstick są godne polecenia. Posiadają piękne odcienie, są trwałe, dają cudowny efekt na ustach i - co najważniejsze - nie podkreślają suchych skórek, a to rzadkość wśród matowych szminek. Od pewnego czasu używam ich codziennie, czy to do szkoły czy idąc do miasta i jestem naprawdę zadowolona.

Zalety: 
- matowość 
- cena
- opakowanie
- napigmentowanie
- trwałość 
- kolory 
- efekt na ustach 
- równomierne ścieranie się 

Wady: 
Nie znalazłam! 

Ogólna ocena: 
5/5 



Używałyście tych pomadek? Jakie kolory macie? Który z przedstawionych przeze mnie odcieni prezentuje się według Was najlepiej? 




Pozdrawiam,
Charlotte

niedziela, 3 maja 2015

WIELKA RECENZJA: Produkty CATRICE - cienie do powiek, kamuflaż, pomadka, top coat || Dużo zdjęć

Witajcie Kochani! 


Jak tam Wasze samopoczucie? Mam nadzieję, że wszyscy powitaliście maj jak najlepszymi humorami. Na początek tego miesiąca przygotowałam dla Was dosyć dużą recenzję, ponieważ tym razem będzie ona dotyczyć aż czterech produktów, a nie jak zazwyczaj tylko jednego. Tym razem skupimy się na marce Catrice. 



~Paletka cieni do powiek Absolute Nude~




Opakowanie paletki jest standardowe, typowe dla tego typu paletek, w kształcie prostokąta, zamykane na "klik". Znajduje się w nim sześć kolorów cieni. Podoba mi się, że każdego jest dosyć dużo (6g). W pudełeczku znajdziemy także aplikator do nakładania cieni, jednak nie jest zbyt wygodny w stosowaniu, dlatego polecam używać do tego innych pędzli. Przez przezroczystą szybkę możemy dostrzec jakie kolory cieni są dostępne, jednak uważam, że jest ona wadą - szybko powstają na niej rysy. Mimo to opakowanie jest solidne i bardzo poręczne.




Głównie kolory zadecydowały o moim zakupie tej palety. Są to odcienie beżów i brązów z delikatnymi drobinkami. Zazwyczaj moje makijaże są rozświetlone, lecz brakuje mi tutaj jakiegoś matowego odcienia, chociażby jednego. Mimo to kolorki są jak najbardziej w moim guście, można wykonać nimi delikatniejszy makijaż, a także mocniejsze smokey eyes. 

Aplikacja cieni nie sprawia żadnych problemów. Jednak tak jak wcześniej wspomniałam - nie polecam używać dołączonego do opakowania pędzelka, lecz własnych, innych pędzli.  Czytając opinie na temat tego produktu zauważyłam, że dużo kobiet skarży się, że cienie się osypują. Ja jednak nie zauważyłam nic takiego, cienie dobrze "przyklejają" się do bazy, nie sypiąc się. 

Cienie są średnio napigmentowane, lecz po wcześniejszym zastosowaniu bazy ich intensywność jest o wiele lepsza. Dlatego nie narzekam na tę kwestię.



Jeśli chodzi o trwałość to również nie narzekam. Po powrocie ze szkoły, czyli po ok. 7 godzinach makijaż pozostaje nienaruszony. Uważam, że to dobry wynik. 

Cena paletki to ok. 22zł. 


Podsumowując paletka spełniają moje oczekiwania. Jest warta swojej ceny, więc mogę z czystym sumieniem ją polecić. Szkoda, że nie posiada jednego matowego odcienia, lecz mogę przymknąć na to oko. Nie wiem jak byłoby u Was, lecz w moim przypadku cienie się nie osypują.

Ogólna ocena: 4+/5


~Kamuflaż~





O zakupie tego produktu pisałam Wam jakiś czas temu (TUTAJ). Wiele z Was było ciekawych jak się sprawdzi, ja również. Co tu dożo pisać - jestem zadowolona z tego produktu. Wiadomo, że jego głównym zadaniem jest krycie. Uważam, że dobrze spełnia swoją rolę. Bez problemu zakrywał mi wszelkie niedoskonałości i wypryski. Szczerze powiedziawszy nie mam dużych problemów z cerą, więc nie wiem jak poradziłby sobie z większym wyzwaniem. U mnie jednak dał radę w 100%.

Zakupiłam go w odcieniu 025 Rosy Sand. Tylko taki był wówczas dostępny na Kosmetykach z Ameryki, a bardzo zależało mi na zakupie tego produktu. Początkowo bałam się, że będzie za ciemny, jednak kolor okazał się w porządku. Ładnie dostosował się do odcienia mojej skóry. 

Opakowanie jest malutkie, bardzo poręczne i precyzyjne. Podoba mi się to, że zmieści się do nawet najmniejszej torebki. Co prawda nie ma w nim nic nadzwyczajnego, lecz mi przypadło do gustu. Znajduje się w nim 3g produktu.

Konsystencja kamuflażu jest kremowa, co na pewno wpływa na jego właściwości kryjące. Jest dość ciężki, więc na pewno nie nadaje się do nakładania go na całą twarz, jedynie punktowo. Łatwo się go aplikuje. Może jest to nieprofesjonalne, ale ja nakładam go palcem, wklepując delikatnie w dane miejsce. Uważam, że wtedy kryje jeszcze lepiej. Jest bardzo wydajny, wystarczy niewielka ilość produktu, aby dobrze zakryć niedoskonałości. Na pewno starczy mi na długi czas. 




Na Kosmetykach z Ameryki kamuflaż kosztuje ok. 12zł. Moim zdaniem jest to dobra cena i produkt ten bez wątpienia jest jej wart. 


Podsumowując jestem zadowolona z tego produktu, spełnił moje oczekiwania, ładnie zakrywał niedoskonałości. Nie wiem jak poradziłby sobie z większymi problemami skórnymi. Wydaje się, że jest go mało, lecz jest wydajny i na pewno starczy na długi czas. Cena również jest dobra. 

Ogólna ocena: 5/5


~Pomadka~




Pomadka tej firmy nie była dla mnie żadną nowością, ponieważ już jakiś czas temu miałam jedną z tej serii, tylko w innym odcieniu. Tym razem zdecydowałam się na śliczny nude, o delikatnym różowym odcieniu - numer 240 z serii Ultimate Colour.



Pomadka posiada eleganckie, czarne opakowanie, które bardzo mi się podoba. Na dole posiada przezroczyste szkło. Niby jest to drobny element, ale nadaje temu opakowaniu jakieś oryginalności i klasy. 



Pomadka jest wygodna w aplikacji. Nie trzeba się namęczyć, malując nią usta, ponieważ wystarczy delikatnie muśnięcie, a kosmetyk pozostawi na naszych ustach piękny kolor. Delikatne jej "skrojenie" ułatwia tę czynność. 

Szminka nie podkreśla suchych skórek, ładnie nawilża usta. Jest dobrze napigmentowana. Bardzo podoba mi się efekt jaki daje na ustach. Właśnie takiego odcienia nude szukałam od dłuższego czasu. Uważam, że doskonale nada się na co dzień, a także na wieczór do mocnego smokey eyes. 

Niestety nie jest trwała. Praktycznie co chwilę trzeba poprawiać makijaż ust, a tym bardziej jak się je bądź pije. 

Zapach jest śliczny, owocowy. Na pewno znajdą się przeciwnicy tego zapachu, ale ja takie uwielbiam. 

Cena pomadki wynosi ok. 16zł.

Poniżej zamieszczam zdjęcia jak prezentuje się na ustach. Przy okazji pozdrowienia dla wszystkich fanów selfie! :D 




Podsumowując - pomadka przypadła mi do gustu. Bardzo podoba mi się jej kolor i to jak wygląda na ustach. Jej dużą zaletą jest to, że nie podkreśla suchych skórek. Pozostałe odcienie pomadek z tej serii również są ładne i przy najbliższej okazji zakupię którąś z nich. Jedynym minusem jest trwałość. 

Ogólna ocena: 5-/5


~Top coat~




Najgorszy produkt postanowiłam zostawić na koniec. Niestety, top coat z Catrice okazał się totalnym bublem. 

Główne zadania tego kosmetyku to: niesamowity połysk, efekt żelowego manicure oraz zwiększona trwałość lakieru. A jak się okazało - nie spełnia żadnego z tych trzech zadań! 

Pazurki miały pięknie błyszczeć, a ten top coat jakby matowił lakier. Przed jego nałożeniem paznokcie miały o wiele więcej połysku. Poza tym nie wiem czemu, ale zmienia kolor lakieru. I to tak dosyć mocno, ponieważ z soczystej czerwieni zrobił bordowy odcień. 

Najgorszym aspektem tego produktu jest jego schnięcie. Wysycha niemożliwe długo, dłużej niż normalne lakiery bez zastosowania jakiegokolwiek top coat. W dodatku po długim czasie od jego zastosowania i tak powstały ryski na moich paznokciach. 

A trwałość? Jaka tam trwałość! Po jednej nocy już miałam delikatne odpryski na paznokciach. Totalna klapa! 

Jedyna zaleta tego produktu to to, że jest wygodny w aplikacji. Jednak przy takiej ilości wad, ta malutka zaleta się gubi. 



Za ten produkt zapłaciłam ok. 16zł i absolutnie nie był wart tej ceny. 


Podsumowując, ten top coat to jakaś tragedia, jeden z najgorszych produktów jaki miałam. Pod każdym względem jest koszmarny. Nie polecam! 

Ogólna ocena: 1/5 




Mieliście któryś z tych produktów? Lubicie produkty Catrice?

Proszę, polećcie mi jakiś dobry top coat! 



Pozdrawiam,
Charlotte