Witajcie Kochani!
Jak tam Wasze samopoczucie? Mam nadzieję, że wszyscy powitaliście maj jak najlepszymi humorami. Na początek tego miesiąca przygotowałam dla Was dosyć dużą recenzję, ponieważ tym razem będzie ona dotyczyć aż czterech produktów, a nie jak zazwyczaj tylko jednego. Tym razem skupimy się na marce Catrice.
~Paletka cieni do powiek Absolute Nude~
Opakowanie paletki jest standardowe, typowe dla tego typu paletek, w kształcie prostokąta, zamykane na "klik". Znajduje się w nim sześć kolorów cieni. Podoba mi się, że każdego jest dosyć dużo (6g). W pudełeczku znajdziemy także aplikator do nakładania cieni, jednak nie jest zbyt wygodny w stosowaniu, dlatego polecam używać do tego innych pędzli. Przez przezroczystą szybkę możemy dostrzec jakie kolory cieni są dostępne, jednak uważam, że jest ona wadą - szybko powstają na niej rysy. Mimo to opakowanie jest solidne i bardzo poręczne.
Głównie kolory zadecydowały o moim zakupie tej palety. Są to odcienie beżów i brązów z delikatnymi drobinkami. Zazwyczaj moje makijaże są rozświetlone, lecz brakuje mi tutaj jakiegoś matowego odcienia, chociażby jednego. Mimo to kolorki są jak najbardziej w moim guście, można wykonać nimi delikatniejszy makijaż, a także mocniejsze smokey eyes.
Aplikacja cieni nie sprawia żadnych problemów. Jednak tak jak wcześniej wspomniałam - nie polecam używać dołączonego do opakowania pędzelka, lecz własnych, innych pędzli. Czytając opinie na temat tego produktu zauważyłam, że dużo kobiet skarży się, że cienie się osypują. Ja jednak nie zauważyłam nic takiego, cienie dobrze "przyklejają" się do bazy, nie sypiąc się.
Cienie są średnio napigmentowane, lecz po wcześniejszym zastosowaniu bazy ich intensywność jest o wiele lepsza. Dlatego nie narzekam na tę kwestię.
Jeśli chodzi o trwałość to również nie narzekam. Po powrocie ze szkoły, czyli po ok. 7 godzinach makijaż pozostaje nienaruszony. Uważam, że to dobry wynik.
Cena paletki to ok. 22zł.
Podsumowując paletka spełniają moje oczekiwania. Jest warta swojej ceny, więc mogę z czystym sumieniem ją polecić. Szkoda, że nie posiada jednego matowego odcienia, lecz mogę przymknąć na to oko. Nie wiem jak byłoby u Was, lecz w moim przypadku cienie się nie osypują.
Ogólna ocena: 4+/5
~Kamuflaż~
O zakupie tego produktu pisałam Wam jakiś czas temu (TUTAJ). Wiele z Was było ciekawych jak się sprawdzi, ja również. Co tu dożo pisać - jestem zadowolona z tego produktu. Wiadomo, że jego głównym zadaniem jest krycie. Uważam, że dobrze spełnia swoją rolę. Bez problemu zakrywał mi wszelkie niedoskonałości i wypryski. Szczerze powiedziawszy nie mam dużych problemów z cerą, więc nie wiem jak poradziłby sobie z większym wyzwaniem. U mnie jednak dał radę w 100%.
Zakupiłam go w odcieniu 025 Rosy Sand. Tylko taki był wówczas dostępny na Kosmetykach z Ameryki, a bardzo zależało mi na zakupie tego produktu. Początkowo bałam się, że będzie za ciemny, jednak kolor okazał się w porządku. Ładnie dostosował się do odcienia mojej skóry.
Opakowanie jest malutkie, bardzo poręczne i precyzyjne. Podoba mi się to, że zmieści się do nawet najmniejszej torebki. Co prawda nie ma w nim nic nadzwyczajnego, lecz mi przypadło do gustu. Znajduje się w nim 3g produktu.
Konsystencja kamuflażu jest kremowa, co na pewno wpływa na jego właściwości kryjące. Jest dość ciężki, więc na pewno nie nadaje się do nakładania go na całą twarz, jedynie punktowo. Łatwo się go aplikuje. Może jest to nieprofesjonalne, ale ja nakładam go palcem, wklepując delikatnie w dane miejsce. Uważam, że wtedy kryje jeszcze lepiej. Jest bardzo wydajny, wystarczy niewielka ilość produktu, aby dobrze zakryć niedoskonałości. Na pewno starczy mi na długi czas.
Na Kosmetykach z Ameryki kamuflaż kosztuje ok. 12zł. Moim zdaniem jest to dobra cena i produkt ten bez wątpienia jest jej wart.
Podsumowując jestem zadowolona z tego produktu, spełnił moje oczekiwania, ładnie zakrywał niedoskonałości. Nie wiem jak poradziłby sobie z większymi problemami skórnymi. Wydaje się, że jest go mało, lecz jest wydajny i na pewno starczy na długi czas. Cena również jest dobra.
Ogólna ocena: 5/5
~Pomadka~
Pomadka tej firmy nie była dla mnie żadną nowością, ponieważ już jakiś czas temu miałam jedną z tej serii, tylko w innym odcieniu. Tym razem zdecydowałam się na śliczny nude, o delikatnym różowym odcieniu - numer 240 z serii Ultimate Colour.
Pomadka posiada eleganckie, czarne opakowanie, które bardzo mi się podoba. Na dole posiada przezroczyste szkło. Niby jest to drobny element, ale nadaje temu opakowaniu jakieś oryginalności i klasy.
Pomadka jest wygodna w aplikacji. Nie trzeba się namęczyć, malując nią usta, ponieważ wystarczy delikatnie muśnięcie, a kosmetyk pozostawi na naszych ustach piękny kolor. Delikatne jej "skrojenie" ułatwia tę czynność.
Szminka nie podkreśla suchych skórek, ładnie nawilża usta. Jest dobrze napigmentowana. Bardzo podoba mi się efekt jaki daje na ustach. Właśnie takiego odcienia nude szukałam od dłuższego czasu. Uważam, że doskonale nada się na co dzień, a także na wieczór do mocnego smokey eyes.
Niestety nie jest trwała. Praktycznie co chwilę trzeba poprawiać makijaż ust, a tym bardziej jak się je bądź pije.
Zapach jest śliczny, owocowy. Na pewno znajdą się przeciwnicy tego zapachu, ale ja takie uwielbiam.
Cena pomadki wynosi ok. 16zł.
Poniżej zamieszczam zdjęcia jak prezentuje się na ustach. Przy okazji pozdrowienia dla wszystkich fanów selfie! :D
Podsumowując - pomadka przypadła mi do gustu. Bardzo podoba mi się jej kolor i to jak wygląda na ustach. Jej dużą zaletą jest to, że nie podkreśla suchych skórek. Pozostałe odcienie pomadek z tej serii również są ładne i przy najbliższej okazji zakupię którąś z nich. Jedynym minusem jest trwałość.
Ogólna ocena: 5-/5
~Top coat~
Najgorszy produkt postanowiłam zostawić na koniec. Niestety, top coat z Catrice okazał się totalnym bublem.
Główne zadania tego kosmetyku to: niesamowity połysk, efekt żelowego manicure oraz zwiększona trwałość lakieru. A jak się okazało - nie spełnia żadnego z tych trzech zadań!
Pazurki miały pięknie błyszczeć, a ten top coat jakby matowił lakier. Przed jego nałożeniem paznokcie miały o wiele więcej połysku. Poza tym nie wiem czemu, ale zmienia kolor lakieru. I to tak dosyć mocno, ponieważ z soczystej czerwieni zrobił bordowy odcień.
Najgorszym aspektem tego produktu jest jego schnięcie. Wysycha niemożliwe długo, dłużej niż normalne lakiery bez zastosowania jakiegokolwiek top coat. W dodatku po długim czasie od jego zastosowania i tak powstały ryski na moich paznokciach.
A trwałość? Jaka tam trwałość! Po jednej nocy już miałam delikatne odpryski na paznokciach. Totalna klapa!
Jedyna zaleta tego produktu to to, że jest wygodny w aplikacji. Jednak przy takiej ilości wad, ta malutka zaleta się gubi.
Za ten produkt zapłaciłam ok. 16zł i absolutnie nie był wart tej ceny.
Podsumowując, ten top coat to jakaś tragedia, jeden z najgorszych produktów jaki miałam. Pod każdym względem jest koszmarny. Nie polecam!
Ogólna ocena: 1/5
Mieliście któryś z tych produktów? Lubicie produkty Catrice?
Proszę, polećcie mi jakiś dobry top coat!
Pozdrawiam,
Charlotte